czwartek, 22 grudnia 2011

Polowanie na "drugą Ziemię"



W ciągu 20 lat poszukiwania planet poza Układem Słonecznym, zwanych planetami pozasłonecznymi lub egzoplanetami, znaleziono i potwierdzono istnienie 707 takich obiektów. Czy którykolwiek z nich okaże się „drugą Ziemią”, na którą będziemy mogli się przenieść? 

Teleskop kosmiczny Kepler obserwuje stale ponad 150 tysięcy gwiazd, znajdujących się w gwiazdozbiorach Lutni oraz Łabędzia. Wykorzystuje przy tym tzw. metodę tranzytową, tzn. bada jednocześnie jasność wszystkich obiektów w poszukiwaniu niewielkich, regularnych zaburzeń ich jasności, które mogą świadczyć o obecności planety pozasłonecznej. W przypadku zaobserwowania takich zaburzeń, dana gwiazda staje się „podejrzana” i po wyeliminowaniu innych możliwości, zostaje dodana do listy jako KOI (Kepler Object of Interest). Następnie rozpoczyna się długi proces weryfikacji, w wyniku którego ostatecznie potwierdza się lub zaprzecza istnieniu takiej planety. 

5 grudnia międzynarodowy zespół naukowców współpracujących w ramach misji kosmicznej Kepler opublikował spis kolejnych kandydatów i rozwiązał się worek z egzoplanetami. Zespół Keplera zidentyfikował i potwierdził 2326 kandydatów na planety pozasłoneczne. Wśród nich wymienia się między innymi:
- 207 kandydatów o wielkości zbliżonej do Ziemi, z czego 10 obiektów posiada wielkość odpowiadającą Ziemi oraz znajduje się w ekosferze, czyli w odpowiedniej odległości od gwiazdy, aby mogło się na nich rozwinąć życie typu ziemskiego, 
- 680 kandydatów mieszczących się w definicji "Super-Ziemi", czyli skalistej planety o masie max. do 10 mas Ziemi i średnicy do 3 średnic Ziemi. (co nie oznacza, że panują na niej zbliżone do ziemskich warunki)
- 1181 kandydatów wielkości Neptuna, 
- 203 kandydatów wielkości Jowisza, 
pozostałe 55 kandydatów posiada wielkość przekraczającą średnicę Jowisza., W sumie daje nam to 3033 znane planety znajdujące się poza Układem Słonecznym. 




Astronomowie z Planetary Habitability Laboratory (PHL) z University of Puerto Rico w Arecibo stworzyli katalog planet pozasłonecznych, zawierający ocenę wszystkich nowych światów pod kątem ich potencjalnej możliwości zasiedlenia. Znalazło się w nim 16 wyjątkowych obiektów – 8 wielkości Ziemi oraz 8 Super-Ziemi. 

Sześć z nich jest bardzo obiecujących jako potencjalne „drugie Ziemie”. Na ich powierzchni panują bowiem temperatury od 0 do 50 stopni Celsjusza. Pięć dalszych to mroźne światy z temperaturami od –50 do 0 stopni Celsjusza, wśród których można wyróżnić odkrytą cztery lata temu Gliese 581 d. To właśnie z tą planetą uczeni wiążą wielkie nadzieje na istnienie życia. Reszta to gorące lub zimne globy z temperaturami sięgającymi +100 lub –100 stopni Celsjusza. 

Sporą szansę na bycie „drugą Ziemią” ma planeta Kepler-22b, która już otrzymała nieoficjalny przydomek: Ziemia 2.0. Można o niej powiedzieć, że jest już „gwiazdą medialną”, ponieważ pisały o niej wszystkie ważniejsze portale. Jej promień wynosi około 2,4 promienia Ziemi lub 0,25 promienia Jowisza. Masa obiektu jest w tej chwili nieznana. Istnieje jednak możliwość, że Kepler-22b jest planetą skalistą lub wodno-skalistą. Jej rok, czyli czas potrzebny na okrążenie macierzystej gwiazdy, wynosi 290 dni. Średnia temperatura wynosi 22 stopnie Celsjusza, co oznacza, że może znajdować się na niej płynna woda. I prawdopodobnie znajduje się w ekosferze swojej gwiazdy macierzystej, która jest tego samego typu, co nasze Słońce, ale nieco mniejsza i chłodniejsza od niego. 

Największym minusem tej planety jest jej odległość od Ziemi, ponieważ Układ Kepler-22 (czyli gwiazda i egzoplaneta Kepler-22b) oddalony jest od nas o ok. 600 lat świetlnych, co oznacza, że gdybyśmy posiadali środek transportu poruszający się z prędkością światła (299 792 km/s) lecielibyśmy do niego ok. 600 lat. 

Okrycie planety Kepler-22b to ważny krok w poszukiwaniu planet pozasłonecznych podobnych do Ziemi, czyli skalistych i znajdujących się w ekosferze globów, które w przyszłości mogłyby zostać skolonizowane przez ludzi. 

Stephen Hawking powiedział: „Musimy skolonizować kosmos, żeby przetrwać”. Ale zanim ruszymy w kosmos, musimy znaleźć odpowiednie do kolonizacji planety. Jednak to nie koniec rewelacji. Astronomowie zapowiadają, że mają na oku ponad dwieście kolejnych planet, które mogą okazać się podobne do Ziemi. Być może już niedługo odkryjemy tę, którą faktycznie będziemy mogli nazwać Drugim Domem. 

Dla zainteresowanych:
Pełen katalog potencjalnych egzoplanet możecie znaleźć tutaj.
 

PZG/mnk/amo 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz